12/09/2017

Tak było… Gra miejska „ Zagraj o tron” oczami Oli i Marty

24 czerwca w Oławie, w gorące wakacyjne popołudnie, odbyła się gra miejska ,,Zagraj o Tron’.  Po zeszłorocznym sukcesie w postaci pierwszej nagrody w projekcie „Młodzi w Grze” za ,,Uratuj Wszechświat’’, organizatorzy nie spoczęli na laurach. Stworzono bowiem dwie gry, jedną dla rodzin ,, Rodzina w Krainie Czarów’’, a drugą dla starszych uczestników i zapalonych fanów kultowego serialu ,,Gra o Tron’’- o naszych wrażeniach po udziale w tej drugiej chcemy pokrótce opowiedzieć.

Zabawa była przednia

Zabawa była przednia!

Ola

Godzina 17.20 i polecenie ,, możecie iść’’ zabrzmiało, jakbyśmy naprawdę szykowały się razem z przyjaciółką na to, by przyjść Westeros na ratunek . Dostałyśmy kartkę ze wskazówkami i ruszyłyśmy do pierwszej stacji- dębu. Obie na bakier z wuefem na początku byłyśmy przerażone perspektywą biegu do tej stacji, ale dałyśmy radę. W końcu Inni nie będą na nas czekać i mogą zaatakować w każdej chwili.

Marta

nas do Królewskiej Przystani, gdzie spotykamy się z jej matką, bratem oraz ojcem. To niesamowite, że w zaledwie parę minut przemieściłyśmy się od Essos do Królewskiej Przystani. Cersei nie okazała litości ani przez chwilę. Kazała wyłowić jabłko z wody bez użycia rąk i to wyzwanie po prostu nas przerosło. Cóż, nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

Podróż śladami „Gry o tron” rozpoczęłyśmy od spotkania z Matką Smoków, Deanerys Targaryen i jej męża, Khala Drogo. Przekonanie go za pomocą nie słów, a gestów, żeby poszedł ze swoim wojskiem na północ, przypominało szalony taniec ze smokami.  W końcu udawało nam się zdobyć punkt i zanim się obejrzałyśmy, byłyśmy już w innej części parku.

Skakać w worku fajnie jest

Skakać w worku nie jest łatwo

Ola

Teraz podążamy do drzew obrośniętych bluszczem, a przy nich czekają na nas mieszkańcy Dorne – Doran Martell oraz Myrcella Baratheon w swojej charakterystycznej żółtej sukience. Dostajemy trzy pytania, pozornie łatwe, ale niestety czarna dziura w mojej głowie nie pozwala mi dać żadnej sensownej odpowiedzi. Język mi się plącze, imiona bohaterów uleciały mi z głowy w czasie biegu, a przecież zaledwie pół godziny temu byłam w stanie dokładnie opisać każdą z postaci. Wreszcie, po długim namyśle udało nam się zaliczyć zadanie i zdobyć pierwszy artefakt. Znów powróciła nam pamięć, a stres nieco opadł. Nie ma czasu na przerwę, Myrcella prowadzi

Marta

Do następnego miejsca przywiódł nas Pan Światła, bo docieramy do kapłanki Melisandre z Asshai. Zdobywamy kamień, który pomoże nam zdobyć władzę w Westeros. Jednak wieczna chwała wymaga poświęceń, bo w Siedmiu Królestwach próżno szukać szczęśliwych zakończeń. Dlatego jedna z nas musi się poświęcić, żeby druga mogła założyć koronę. Bez namysłu się poświęciłam, bo byłam ciekawa, co mnie potem czeka.

Ola

Po przekroczeniu fosy i spotkaniu z Czerwoną Kapłanką musiałam rozstać się z przyjaciółką i dalszą podróż odbyć sama. Znów biegłam, bo oto przed sobą, przy świętym drzewie, ujrzałam Starków. Arya leżała ranna, cała we krwi, a Sansa nakazała mi, bym odszukała bandaże i lekarstwo znajdujące się za drzewami.  Założyłam Arii prowizoryczny opatrunek, który w rzeczywistości okazałby się raczej bezużyteczny i z jedną dłonią czerwoną od ‘’krwi’’, a drugą przepełnioną artefaktami ruszyłam przed siebie. Nie zostało mi nic innego jak dotarcie do muru i walka z Innymi. Przywitał mnie tam nie kto inny jak Jon Snow i jego przyjaciel- Samwell Tarly oraz bracia z Nocnej Straży. Inni wyłonili się zza horyzontu, a wraz z nimi, o zgroza, moja przyjaciółka, jako jedna z nich.

Nocna straż

Nocna straż

Marta

Zawsze zastanawiałam się jak to jest być Innym. Zazwyczaj strażników przeszywa strach, gdy patrzą Innym w oczy, a cały świat staje się nagle jeszcze zimniejszy. Choć miałam pomalowaną na biało twarz, chyba zabrakło mi powagi na to, żeby w kimkolwiek wzbudzić podobne uczucia. Mimo to starałam się być najbardziej przekonującym Innym w Oławie, ale urywany śmiech nie pomagał mi utrzymać się w tej roli. W pewnym momencie moja przyjaciółka w towarzystwie najbardziej znanych członków Strażników na Murze zaczyna rzucać balony z dzikim ogniem, które mają powstrzymać nas przed zagładą. Gdy wszyscy Inni padają na ziemię, podchodzi do mnie i wbija mi miecz w serce. Umieram jako zombie, ale powstaję i razem z nią pozuję do zdjęcia na Żelaznym Tronie.

Żelazny tron jest niebezpieczny

Żelazny tron

Ola

Grę uznaję za świetny początek wakacji, dała mi spory zastrzyk energii. Możliwość bycia jednym z bohaterów „Gry o Tron” to niezapomniane przeżycie i rozgrzewka przed kolejnym sezonem serialu. Dzięki miłej atmosferze dobry humor udzielał się każdemu, a trud włożony przez organizatorów w przygotowanie gry poskutkował stworzeniem fantazyjnego świata, który przez kilka godzin dostępny był na wyciągnięcie ręki.

Marta

Muszę przyznać, że gra miejska „Zagraj o tron” sprawiła mi wiele radości. Dzięki niej mogłam się przenieść do krainy Westeros, gdzie władza ma nadrzędną wartość. Bardzo się cieszę, że choć przez chwilę mogłam być częścią tego świata, a fakt, że odbyło się to w Oławie dzięki pomysłowym ludziom mojej byłej szkoły, napawa mnie dumą.

 

 

Ola Jabłońska i Marta Olek

Najbardziej przekonujący Inny